fbpx

Booster czym to się różni od ampułki, serum czy esencji i jak go używać w pielęgnacji?

kosmetyki

Jak to jest, że produkt o jednym składzie nazywa się booster, a inny, który ma skład prawie identyczny, nazywa się serum? Jak wybrać pomiędzy esencją ampułką, serum czy boosterem?

Zaintrygował mnie ten temat, bo ostatnio mamy zdecydowany trend na boostery, coraz więcej firm tworzy produkty, które mają w nazwie słowo „booster” no i myślę, że warto zwrócić uwagę na to, co się za tymi wszystkimi słowami kryje i jak należy do tego tematu pielęgnacyjnie podejść.

Najbardziej nam znane i bliskie, bo najdłużej znajduje się na naszym rynku, jest serum. Pojawiło ładnych parę lat temu i przywykłyśmy już do tego, że serum to jest produkt, który ma mocniejszy skład, mocniejsze działanie, ale zazwyczaj ma też lżejszą konsystencję, to nie jest produkt, który wystarcza jako sam krem. To jest wzmocnienie kremu i tak to do tej pory było sprzedawane. Każda z firm zaczęła wprowadzać do swoich produktów serum w różnych konsystencjach, od bardziej płynnych, żelowych przez takie bardziej kremowe, o konsystencji śmietany. Ale zasadniczo to są produkty, które się bardzo szybko wchłaniają, bo tak jak zostało zdefiniowane, są pod krem. Produkt, który najłatwiej jest do tej kategorii dopasować, to na przykład serum antyoksydacyjne. Czy będzie to serum z Biochemii Urody, czy będzie to Dermomedica, czy inne – każdy z nich ma w nazwie serum, spełnia swoje funkcje i jest pod krem, samo serum nie wystarczy do zastosowania na dzień.

W momencie kiedy przyszła do nas pielęgnacja azjatycka, pojawiły się dodatkowo esencje i ampułki, coś, czego Koreanki, Azjatki używają bardzo bardzo dużo. Jednocześnie, ze względu na dojrzałość rynku i jego rozwój, nazwy kosmetyków na rynku azjatyckim są przewymyślne. Sprowadzający je dystrybutorzy mieli nie lada wyzwanie jak je przetłumaczyć na język polski, wiedząc, że nie mamy takich kategorii produktów. Co ciekawe pewne kategorie kosmetyków oznaczają coś innego w różnych krajach Azji. To już dopiero miszmasz. Stąd w sklepach można znaleźć kategorię produktów „ampułki”, a w niej produkty o nazwie „serum”, bo jak przetłumaczyć „seruming ampoule”? ?

Ponadto wszedł kolejny produkt. Esencja jest trudno umiejscowialna w naszej pielęgnacji, jak i trudna de facto do zdefiniowania. Czy to jeszcze silniej działająca receptura, jeszcze mocniejsze stężenia składników? Nie do końca. Różnica tkwi w składnikach, bo jak spojrzycie na jedną z najbardziej znanych esencji (SK-II) to składa się ona ze sfermentowanych drożdży. I o to chodzi. Nie ma w niej prawie wcale (lub wcale) wody, co daje bardzo lekką, ale jednocześnie treściwą konsystencję. Gdzie ją umieścić w pielęgnacji? Ja te produkty traktuje jako zamiennik toników, bo one w ten sposób wpasowują się w całą pielęgnację. Ale nie ulegam szaleństwu.

Co ciekawe już widać, że polskie marki próbują kopiować esencje – ale są one esencjami tylko z nazwy 😉

Po esencji przyszedł czas na ampułki. Ampułki do tej pory uchodziły jako najbardziej skondensowana forma kosmetyku, ampułki stosowane jako element terapii, kuracji czyli stosowane przez dwa tygodnie i potem przerwa, dwa razy w roku po dwa tygodnie i potem przerwa, w międzyczasie stosujemy na przykład esencję i/lub serum. Więc zdecydowanie tutaj panuje największe rozróżnienie. I rzeczywiście jeśli spojrzymy np. na ampułki Endocare Tensage stężenie śluzu ze ślimaka jest najwyższe. Ampułki peptydowe z Pierre Renee Medi również są stosowane jako kuracja. Ampułki jako kosmetyk mają też specjalne opakowanie, bo mają opakowanie takie najbardziej zbliżone do leku, czyli małą fiolkę, którą zużywamy na raz bądź na dwa razy i to nie jest produkt, który często odkręcamy, to jest produkt, który ma być najbardziej sterylny ze wszystkich kosmetyków.

A jak się mają do tego boostery? „Boost” z angielskiego to znaczy podnieść, zwiększyć przyspieszyć działanie, przyspieszyć jakiś, przyspieszyć wzrost, przyspieszyć sprzedaż – tego typu określenia wiążą się z tym czasownikiem. Idąc tym torem myślenia booster w pielęgnacji powinien przyspieszyć działanie czegoś, powinien przyspieszyć funkcjonowanie skóry i nie na zasadzie wzmocnienia tylko przyspieszenia naturalnych procesów. Wg portalu Biochemia Urody, który ostatnio wprowadził oddzielną kategorią boosterów w swojej ofercie „booster to skoncentrowane, silniejsze serum, które z założenia ma wysokie stężenie składników aktywnych. Stosuje się go w małych ilościach lub miesza z innym produktem” Rzeczywiście, boostery z witaminą C mają większe stężenia niż serum, ale czy więcej zawsze oznacza lepiej?

Zastanawiam się też jak potraktować produkt, który w nazwie teraz booster, czy produkt, który ma w nazwie słowo „boost”, a jest serum antyoksydacyjnym i pasuje do tej samej kategorii. Czy znaczy, że jest lepszy, mocniejszy niż serum antyoksydacyjne o tym samym składzie? No nie, powiedzmy sobie otwarcie, to był zdecydowanie wykorzystany chwyt marketingowy.

Jak w takim razie wybierać i co wybierać? Chwytać za boostery czy może pozostać przy znanych serum (serach?)?

Po pierwsze nie wariuj i zachowaj zdrowy rozsądek. TO TYLKO NAZWY. Tak samo jak deklaracje marketingowe na opakowaniach mają nas zachęcić do zakupu. Jak zwykle patrzymy na potrzeby naszej skóry i szukamy składników, które nas interesują.

W ramach metody Skin S·E·N·S·E·I patrzymy na skórę holistycznie szukając przyczyny problemów i eliminując je po kolei, zwracając uwagę na funkcjonowanie skóry, nawet jeśli problem wydaje się oczywisty i rozwiązanie go wydaje się oczywiste. Zazwyczaj rozwiązanie tylko widocznych skutków nie rozwiązuje przyczyn i problem powraca.

Wszyscy mamy dostępne te same składniki, te same kosmetyki. Dzięki systemowi Skin S·E·N·S·E·I możemy mówić o realnym wpływie pielęgnacji na integralność działań naskórka, a dzięki temu na zmniejszenie lub eliminowanie problemów skóry.

Przyznam się, że zachwyciły mnie boostery z witaminą C, ale po zakupieniu i zastosowaniu poczułam się nie tak pewnie. Witamina C w stężeniu powyżej 20 % może uwrażliwiać skórę i wiele klientek dało mi już znać, że po 30% peelingu z witamina C coś nie gra – co za dużo, to nie zdrowo.

Oczywiście, że mam esencję – kupiłam Mizona (SK-II uznałam jednak za zbyt drogą), ale nie używam jej na co dzień, bo nie używam toników. Pasują mi konsystencje serum i ampułek i współgra to z moją skórą i jej pielęgnacją. Znalazłam kolejny produkt z ww. opisanych kategorii, który mnie zaintrygował, ale o nim opowiem Wam innym razem.

Jeśli masz ustawioną dobrze pielęgnację, dobrze czujesz się ze swoją skórą, możesz poeksperymentować. Jeśli jednak jesteś na etapie zmiany pielęgnacji lub w trakcie eksperymentu skóra mówi, że coś jej nie gra – nie zmuszaj się do używania czegoś, bo jest trendy, nieważne czy to serum, ampułka, booster czy esencja.

Więcej o tym jak wybierać produkty, jak je łączyć, nakładać i które są dobre dla naszej skóry uczę w trakcie kursu online 5 Kroków do Pięknej Skóry ze Skin Ekspertem. Dowiedz się więcej TUTAJ

* Dowiedz się więcej o systemie Skin S·E·N·S·E·I

Miłego dnia, 

Agnieszka Zielińska 

Twój Skin Ekspert 

Menu